
Nie ma znaczenia, czy działasz w SEO, social mediach czy szeroko pojętym digital marketingu – jedno jest pewne: pracujemy w świecie nieustannych zmian algorytmów. Jak więc przygotować biznes na aktualizacje Google? Najlepiej tak, by Twoja strona nie tylko nie traciła widoczności, ale z każdą zmianą jeszcze bardziej umacniała swoją pozycję. Przeczytaj artykuł i sprawdź, na co warto postawić już dziś, by zmiany działały na Twoją korzyść!
Z artykułu dowiesz się:
Aktualizacje Google – podobnie jak zmiany algorytmów w mediach społecznościowych – są dziś niezbędne. Każdego dnia do internetu trafiają miliony nowych treści, dlatego wyszukiwarki i platformy muszą stale decydować, które z nich są najbardziej wartościowe dla użytkownika. Bez algorytmów nie byłoby możliwe uporządkowanie tego ogromu informacji.
Algorytm to po prostu zestaw reguł, na podstawie których platforma ocenia znaczenie treści i decyduje o jej widoczności. To właśnie dzięki niemu użytkownik widzi wyniki dopasowane do swoich potrzeb, a nie przypadkowy zbiór materiałów.

“Bez algorytmów korzystanie z internetu byłoby chaotyczne. Po wejściu na Instagram widzielibyśmy treści, które w ogóle nas nie interesują, posty marek mieszałyby się z publikacjami znajomych, a całość byłaby przypadkowa i nieuporządkowana. Podobnie działa to w Google – bez odpowiednich mechanizmów oceny na pierwszej stronie wyników mogłyby pojawiać się źródła mało wartościowe, nieprawdziwe albo całkowicie niezwiązane z tym, czego szukasz.” Maria Jeppsson, Marketing Trust Luna

W praktyce można wyróżnić dwa główne typy aktualizacji, które mają największy wpływ na widoczność stron.
To największe i najbardziej odczuwalne zmiany – można je porównać do generalnego przemeblowania w mieszkaniu. Google na nowo ocenia ogólną jakość, użyteczność i wiarygodność stron. Tego typu zmiany pojawiają się zwykle kilka razy w roku.
Ten typ aktualizacji ma uderzać w nieuczciwe praktyki. Chodzi m.in. o działania takie jak masowe pozyskiwanie słabej jakości linków, publikowanie automatycznie tworzonych treści bez wartości czy inne techniki manipulowania rankingiem.

Jak zauważa Marcin Żmuda Head of Internet Marketing w Embasy:
"W 2025 roku Google wdrożył cztery potwierdzone aktualizacje algorytmu: trzy core updates (marzec, czerwiec, grudzień) i jeden spam update (sierpień). Wyłonił się z nich powtarzalny wzorzec. Analizy SISTRIX i Semrush pokazują to samo: rozpoznawalne marki zyskiwały widoczność, a serwisy bez wyrazistej tożsamości traciły po kilkadziesiąt procent ruchu."
Jeśli chcesz zrozumieć, jak Google ocenia strony internetowe koniecznie musisz zapoznać się z E-E-A-T. To właśnie na tych filarach wyszukiwarka opiera ocenę jakości i wiarygodności biznesu w sieci.
Czy autor naprawdę wie, o czym pisze, bo ma praktyczne doświadczenie w danym obszarze? Jeśli publikujesz treści o budowie domu, Google szuka sygnałów potwierdzających, że rzeczywiście masz z tym styczność – mogą to być zdjęcia realizacji, case studies czy opinie klientów.
Czy posiadasz odpowiednie kompetencje i kwalifikacje? W niektórych branżach, szczególnie tych związanych ze zdrowiem, finansami czy prawem, ten element ma wyjątkowo duże znaczenie. Wynika to z kategorii treści określanej przez Google jako YMYL (Your Money or Your Life).
Do tej grupy należą strony i materiały, które mogą realnie wpływać na zdrowie, bezpieczeństwo finansowe lub decyzje życiowe użytkownika – np. artykuły medyczne, porady prawne, informacje finansowe czy inwestycyjne. W takich przypadkach Google szczególnie dokładnie analizuje kompetencje autorów i wiarygodność źródła.
Dlatego w branżach YMYL niezwykle ważne jest pokazywanie kwalifikacji ekspertów, wskazywanie autorów treści, powoływanie się na rzetelne źródła oraz aktualizowanie publikacji. Strony, które nie budują w ten sposób wiarygodności, mogą mieć znacznie trudniej w zdobywaniu wysokich pozycji w wynikach wyszukiwania.
Czy Twoja marka jest rozpoznawalna? Czy inni eksperci lub branżowe serwisy się na nią powołują? Autorytet buduje się nie tylko treścią, ale też obecnością marki w szerszym ekosystemie.
To najważniejszy element całego modelu. Google chce wiedzieć, czy Twoja strona jest bezpieczna, czy zawiera jasne dane kontaktowe, regulaminy, prawdziwe opinie i inne sygnały świadczące o zaufaniu.
Jeśli z E-E-A-T płynie jeden szczególnie ważny wniosek, to taki, że w biznesie nie warto być anonimowym. Warto pokazywać ekspertów stojących za marką, prezentować zespół, publikować case studies, certyfikaty i konkretne dowody doświadczenia. Google coraz mocniej premiuje autentyczność.
Potwierdzają to twarde dane, o których wspomina Marcin Żmuda:
"Wyciek dokumentów wewnętrznego API Google w 2024 roku obnażył ponad 14 000 atrybutów rankingowych. Dokumenty potwierdziły metrykę site Authority, czyli ocenę autorytetu całej domeny. (...) Strony, które generują dużo zapytań brandowych, mają zazwyczaj wyższy CTR i dłuższy czas wizyty, dostają od algorytmu 'premię'."
Ostatnie dwa lata mocno zmieniły internet. Rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że sieć została zalana treściami generowanymi automatycznie. To z kolei spowodowało, że Google jeszcze mocniej zaczęło szukać jakości, autentyczności i realnej wartości.
W tym kontekście coraz częściej mówi się o Information Gain, czyli przyroście informacji. Chodzi o to, by publikowana treść wnosiła coś nowego – nową perspektywę, własne dane, doświadczenia, wnioski lub przykłady. Jeśli publikujesz materiał bardzo podobny do tego, co już znajduje się na stronach konkurencji, Google może nie widzieć powodu, by pokazywać go wysoko w wynikach.
W 2026 roku wyraźnie widać, że kończy się era bezosobowych treści tworzonych wyłącznie po to, by „mieć więcej contentu” na stronie. Dziś ważniejsze staje się pokazanie marki, jej wartości i osobowości. Od momentu upowszechnienia AI Overviews nie walczymy już wyłącznie o pierwsze miejsce w SERP, ale także o obecność w rekomendacjach, wzmiankach i źródłach odpowiedzi generowanych przez AI. Dlatego coraz większe znaczenie zyskuje GEO, czyli Generative Engine Optimization – strategia optymalizacji treści pod wyszukiwarki i systemy AI, które wybierają, syntetyzują i cytują najbardziej wiarygodne źródła.
Dlatego warto:
To właśnie takie elementy najtrudniej podrobić i najrzadziej tworzy je automatycznie AI.

Jacek Żmudziński Head of GEO & SEO, MakoLab
słusznie zauważa: "W kontekście monitorowania zmian i skuteczności działań SEO czy linkbuildingu warto zaakceptować, że marketing już dawno przestał być obszarem pełnej mierzalności. Dziś widać to szczególnie w systemach opartych o AI i LLM. Sceptycy mają rację, że trudno przełożyć klasyczne pozycje czy rankingi na spersonalizowane odpowiedzi modeli."
Warto zaakceptować, że nie o każdej zmianie algorytmu będziemy wiedzieć z wyprzedzeniem. I właśnie dlatego nie ma sensu budować strategii w oparciu o panikę. Lepiej przygotować markę tak, by była odporna na zmiany i potrafiła z nich korzystać.
Jeśli biznes jest zbudowany na solidnych fundamentach, aktualizacje Google nie muszą oznaczać kryzysu. Mogą stać się impulsem do testów, optymalizacji i rozwoju, a nie konieczności tworzenia wszystkiego od nowa.
Jacek Żmudziński dodaje: "Moim zdaniem przygotowywanie biznesu na konkretne aktualizacje algorytmów Google to dziś strategia krótkowzroczna. (...) Z perspektywy długoterminowej dużo ważniejsze jest inwestowanie w silny brand, spójną narrację oraz dostępność wiedzy o marce dla botów i modeli AI."
W praktyce oznacza to, że warto regularnie przyglądać się swojej stronie i treściom. Dobrym rozwiązaniem jest przeprowadzanie audytu przynajmniej dwa razy w roku, aby sprawdzić:
Dziś obecność w Google nie zależy wyłącznie od tego, co znajduje się na stronie. Liczy się cały ekosystem marki: profile w mediach społecznościowych, newsletter, opinie w wizytówce Google, publikacje zewnętrzne czy wzmianki o firmie w sieci – to wszystko ma realny wpływ na znalezienie się w rekomendachach asystentów AI. Optymalizacja pod intencję to już nie tylko tekst – to dostarczanie odpowiedzi w formacie, którego w danej chwili potrzebuje użytkownik (grafika, szybka odpowiedź tekstowa czy demonstracja wideo).
To wszystko buduje obraz marki jako realnego, aktywnego i rozpoznawalnego podmiotu. A właśnie takie sygnały coraz częściej wpływają na ocenę biznesu przez algorytmy.

Szymon Słowik Partner & CMO w takaoto podkreśla, że przy skalowaniu międzynarodowym należy zrobić rozpoznanie w zakresie technologii i zachowań użytkowników:
"Analiza SERP layout – np. jak zachowują się AI Overviews dla YMYL albo czy poszczególne zapytania są traktowane jako lokalne (mapy). (...) Analiza TLD w topach – czy dominują ccTLD czy występują też międzynarodowe. Może to świadczyć nie tyle o algorytmicznej preferencji Google, co po prostu o sygnałach behawioralnych i preferowaniu marek krajowych."
W nowoczesnym SEO coraz mniej chodzi o samo „upychanie” fraz kluczowych, a coraz bardziej o zrozumienie intencji użytkownika. Kluczowe pytanie nie brzmi już: jakie słowo pomoże mi być wyżej?, ale raczej: jaki problem użytkownika rozwiązuję?
To oznacza, że treści powinny odpowiadać na realne potrzeby odbiorcy, prowadzić go do rozwiązania i dawać mu konkretną wartość. Właśnie takie podejście ma dziś znacznie większy sens niż tworzenie tekstów podporządkowanych wyłącznie pod pojedyncze frazy.
Google rozumie i bierze pod uwagę nie tylko słowa kluczowe/ciągi znaków, ale również encje (obiekty, marki, osoby). Algorytmy, oparte na Knowledge Graph, budują mapę powiązań między encjami. Jeśli marka (encja A) jest regularnie wymieniana w kontekście np. „usług SEO” (encja B) na tematycznych portalach branżowych, Google zaczyna rozumieć, że jest ona autorytetem w tej dziedzinie – nawet jeśli na danej podstronie nie użyto ani razu słowa kluczowego „usługi SEO”.
Budowanie takich powiązań (np. dana marka + konkretna kategoria usług), ale też zadbanie o dane strukturalne, topical authority, atrybucję autorów treści itd. w nowej AI-owej rzeczywistości jest bardzo istotne. Jeśli chcemy budować widoczność w AI, nie możemy o tym zapominać
Nie można też zapominać o kwestiach technicznych. Ponad połowa ruchu internetowego pochodzi dziś z urządzeń mobilnych, dlatego strona musi być wygodna i czytelna na każdym ekranie.
Responsywność, szybkość ładowania, przejrzysta struktura i dobra użyteczność mobilna to dziś nie dodatek, ale absolutna podstawa. Nawet najlepsza treść nie pomoże, jeśli użytkownik nie będzie w stanie komfortowo z niej skorzystać.
Aktualizacje Google nie są zagrożeniem dla biznesu, lecz naturalnym elementem rozwoju internetu i sposobu, w jaki wyszukiwarka porządkuje ogromną liczbę publikowanych treści. Firmy, które koncentrują się na budowaniu silnej marki, tworzeniu wartościowych materiałów oraz autentycznej obecności w sieci, są znacznie bardziej odporne na zmiany algorytmów. Kluczowe znaczenie ma dziś jakość treści, eksperckość, wiarygodność oraz realne doświadczenie stojące za publikowanymi materiałami. Jeśli biznes inwestuje w E-E-A-T, rozwija własny ekosystem komunikacji i regularnie analizuje swoją obecność w sieci, kolejne aktualizacje Google mogą stać się nie problemem, lecz szansą na dalszy wzrost widoczności i przewagi nad konkurencją.

Zaczynałam 15 lat temu, gdy social media raczkowały, a ja dbałam o sieć dla firm i muzyków.
Potem były duże kampanie, kreatywna reklama i prestiżowy Cannes Lion na koncie (za akcję z „Twoim Weekendem”).
Wprowadzałam też nowe marki na nasz rynek, ale ostatecznie to w B2B odnalazłam swoje miejsce.
Odczarowuję tę branżę, dodając do niej kreatywność, której jej brakuje.
Moje drugie życie?
Od półtorej dekady backstage eventów muzycznych.
Łączę te dwa światy, bo nuda to ostatnia rzecz, na którą pozwalam w swojej pracy.



Administratorem danych osobowych jest TRUSTLUNA Sp. z o.o. z siedzibą w Olsztynie, ul. Barcza 50G/99, 10-685 Olsztyn, KRS 0001026058. Masz prawo do żądania od Administratora dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do wniesienia sprzeciwu i przenoszenia danych, a także prawo do złożenia skargi do organu nadzorczego. W celach związanych z ochroną danych osobowych możesz kontaktować się z Administratorem danych pod adresem mailowym: hello@trustluna.com.
Przetwarzamy Twoje dane kontaktowe, które przekazałeś nam w formularzu kontaktowym na podstawie Twojej zgody udzielonej poprzez udostępnienie nam danych kontaktowych (art. 6 ust. 1 lit. a RODO).Po zakończeniu kontaktu nadal będziemy przechowywać Twoje dane kontaktowe w celu archiwizacji korespondencji zgodnie z art. 6 ust. 1 lit. f RODO, tj. na podstawie naszego prawnie uzasadnionego interesu, do czasu wyrażenia przez Ciebie sprzeciwu lub ustania potrzeby archiwizacji.
Jeżeli wyraziłeś zgodę na otrzymywanie informacji handlowych na wskazany przez Ciebie adres e-mail lub numer telefonu, to na podstawie Twojej zgody (art. 6 ust. 1 lit. a RODO) możemy kierować do Ciebie informacje handlowe, tj. informacje przeznaczone bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku Administratora, za pomocą środków komunikacji elektronicznej (SMS, MMS, e-mail). Dane te możemy wykorzystywać w ten sposób do czasu cofnięcia przez Ciebie udzielonej zgody. Zgoda na przekazywanie informacji marketingowych jest dobrowolna i może być w każdym czasie wycofana.
Więcej informacji na temat przetwarzania, w tym podstawy prawne, cele i okres przetwarzania danych, znajdziesz w polityce prywatności dostępnej tutaj.
